Po minięciu cieśniny Gibraltar krajobraz zalał się rdzawo-czerwonym piaskiem – to tak zawsze wyobrażałam sobie Maroko. Wkrótce przekonałam się, jak bardzo się myliłam, a kraj pełen jest wody i soczystej zieleni. Przez tydzień mogłam odkrywać kolory, smaki i zapachy Maroka.
Author Archive
Naszym następnym celem było samo południe Namibii, ale po drodze zatrzymaliśmy się na nocleg na zboczach wygasłego wulkanu Bukkaros (more…)
W końcu dotarliśmy do z jednego najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Namibii - kwintesencji pustynności - piaszczystych wydm pustyni Namib (more…)
Po nieudanej próbie dotarcia do Sandwich Harbour postanowiliśmy skorzystać z
ważnej przepustki do Parku Namib-Naukluft i wybraliśmy się na Welwititschia
Drive (more…)
Dla większości podróżników Damaraland to wyłącznie skamieniałe drzewa przyniesione przez powódź 250 tysięcy lat temu i 2000-letnie (jeśli nie nawet 6000-letnie) petroglify przy Wątpliwym Źródle (Twyfelfontein), wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Dla mnie jest to jednak przede wszystkim kraina pięknych krajobrazów. Rozczarowani płonącą górą i niejakimi organami zapuściliśmy się wąska dróżką z dala od utartych szlaków, jadąc gdzieś w stronę wygasłych wulkanów. Nocowaliśmy na zacisznej przełęczy. Cudownie spokojny wieczór zakłócił jedynie skorpion, który postanowił schronić się w jednym z plecaków, ale była to ostatnia decyzja w jego życiu.
Następnego dnia zbliżyliśmy się do osad ludzkich. Trudno pojąć z czego ludzie tam żyją, bo ziemia uboga, a do cywilizacji daleko. W podziękowaniu za zdjęcie z osiołkiem pozbyliśmy się trochę jedzenia i po kilku godzinach wróciliśmy na szlak wiodący do wybrzeża atlantyckiego..
Temperatura jakby trochę spadła, pojawiło się więcej jasno żółtego piasku, a w końcu i wzburzone wody Atlantyku - dotarliśmy na Wybrzeże Szkieletów (more…)
Dość wcześnie rano dotarliśmy do wschodniej bramy Etoshy i zameldowaliśmy się na najbliższym kempie Namutoni. (more…)
Jako że nie udało się nam dostać żadnego innego noclegu w Chobe musieliśmy dojechać do samego Kasane, położonego tuż przy granicy z Zimbabwe. Droga wiodła początkowo przez gęsty busz (more…)
